sobota, 11 października 2014

Czujnik bezruchu ;)




Jest późno, właściwie jest środek nocy, a ja rozmyślam, o czym chciałabym jeszcze wam opowiedzieć. Widziałam kilka wpisów o pożarach i pierwsze co przyszło mi na myśl to czujniki bezruchu. Będąc w straży i uczestnicząc w zdarzeniach, jako jedną z pierwszych rzeczy jakie poznajemy jest właśnie ‘czujnik bezruchu’. Jeśli chodzi o PSP ma go przy mundurze bojowym każdy strażak. W szeregach OSP najczęściej czujniki przymocowane są do aparatów ODO.

Jest on względnie małych rozmiarów. Chyba już go kiedyś widzieliście. Jednak rozmiar jest odwrotnie proporcjonalny do wielkości tego jakże niezbędnego urządzenia. Lubią mówić, że ma on w sobie siłę. By włączyć starsze modele czujnika, dowódca, musiał przycisnąć dwa przyciski i przesunąć ‘czerwoną część’ na pozycję ON. W nowszych modelach wystarczy wyjąć plastikowy ‘kluczyk’, który na swoim końcu posiada magnetyczną końcówkę. By wyłączyć, starsze czujniki należało ustawić na pozycję OFF, a do nowszych włożyć kluczyk i nacisnąć przycisk wyłączania.

Więc znamy już mniej więcej jak są zbudowane, ale nie wyjaśniłam jeszcze po co je stosujemy i jak działają. A więc, czujniki mają za zadanie informowania pozostałych ratowniku o zaistniałym niebezpieczeństwie, tzn. kiedy np. strażak podczas przebywania w płonącym budynku potknął się i nie rusza się. Po około 30s urządzenie wydaje średniej głośności dźwięki, które mają na celu ‘obudzenie’ zazwyczaj leżącego strażaka. Gdy to nie pomaga po kolejnych 30s urządzenie wydaje z siebie bardzo głośny dźwięk, który zwykle bez większego problemu słyszany jest na zewnątrz. Jest to znak, że kolejna rota strażaków powinna wyruszyć im na pomoc.

Byliście już pewnie na pożarze, a jeśli nie to spróbuje wam przybliżyć co można czuć podczas takiego zdarzenia. Środek nocy, syrena ‘wyje’, ochotnicy biegną do remizy i zwykle dopiero w aucie dowiadują się co się dzieje. Dwie roty ubierają ODO, potem dojazd na miejsce, rozpoznanie, rozkazy i… i właściwie nic z tych rzeczy nie jest tak naprawdę przerażające. Największy strach wzbudza właśnie dźwięk czujnika wydobywający się z budynku. Dlaczego? To chyba łatwe pytanie. Dwoje Twoich ‘braci’ weszło do środka, nie wiesz co się stało, może po prostu pomyliłeś dźwięk z czujnikiem ilości powietrza w butli, a może oni stamtąd nie wyjdą? Jeszcze gorsza jest świadomość, kiedy to Ty masz na sobie ODO i jesteś drugą rotą, która ma za zadanie pomóc tym ze środka. I tysiąc myśli przebiega Ci przez głowę, ‘czy mi się uda?’, ‘co im mogło się stać?’ i milion innych pytań, na które znajdujemy odpowiedź dopiero po zakończeniu działań.

Kończąc już mój, jakże długi monolog, stwierdzam, że to małe urządzenie ma w sobie wielką siłę i jest niezbędne. Mogłabym powiedzieć , że jest jedną z najważniejszych rzeczy, której nie może zabraknąć podczas pożaru…
Dobrej Nocy ;)

wtorek, 7 października 2014

Kobiety w straciu z marzeniami...



A teraz troszkę pesymizmu...

Może nie mamy na tyle siły, żeby znieść 150 kilogramowego człowieka z czwartego piętra, ale na dobrą sprawę, mało kto z nas jest zdolny do takich czynów. Dlaczego płeć decyduje najczęściej o tym, czy dostaniemy się do wymarzonej instytucji? Przecież my, kobiety, nie wybrałyśmy sobie płci, nie miałyśmy takiej możliwości. Mimo wszystko jest w nas wielka chęć pomagania. Chcemy pracować m.in. w ratownictwie medycznym, czy straży pożarnej. Często jednak są nam zamykane furtki do wymarzonej pracy, właśnie ze względu na to, że ‘brakuje’ nam siły. Owszem, może nie wyciskamy 120kg na klatę, może nie jesteśmy w stanie znieść ciężkiego człowieka z wysokości, jednak gdybyśmy nie miały pewności, że damy sobie radę, nawet nie myślałybyśmy żeby walczyć o swoje prawa.
Nikt nie patrzy na te sprawy pod innym kątem, bo kto jak nie drobna kobieta, jest w stanie wejść  w miejsca trudno dostępne?  Kobiety są na tyle małe i niskie, żeby bez problemu wśliznąć się w jakąś ‘szparę’. Przy tym nie mają problemu, żeby wyjąć sprzęt z samochodu, np. agregaty, czy narzędzia hydrauliczne. Wręcz przeciwnie, kobiety są o wiele wytrzymalsze, wytrwalsze oraz bardziej odporne na ból. I mimo że jest to płeć ‘słaba’, jest taka tylko z pozoru.

My też chcemy mieć możliwość wejść do płonącego budynku, my też chcemy uratować kogoś podczas wypadku, chcemy ryzykować dla innych, chcemy być heroiczne. Tak często ludzie gaszą nasz zapał przez to że jesteśmy kobietami, ale w końcu samo bycie kobietą nie powinno nas dyskryminować…


Serdeczne podziękowania za inspirację dla p.C-G
//Kropka

czwartek, 2 października 2014

Maska :)

Kolejna ważna rzecz w sprzęcie osobistym każdego strażaka. Zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób moglibyśmy wejść do płonącego budynku, ratować uwięzionych w nim ludzi, gdyby nie wynaleziono ODO? No ale skupmy się na maskach. W zasadzie nie jestem w stanie określić co jest najważniejszą częścią maski, bo zarówno ‘szybka’, jak i gumy izolujące oraz zawór do którego podłączamy przewód z powietrzem.
Każdy z nas ma również swoje ulubione typy masek, na hełmową i ‘normalną’, czyli tą którą ubieramy bezpośrednio na głowę. Są też maski podciśnieniowe, oraz częściej używane nadciśnieniowe. Nadciśnieniowe używane są częściej, ponieważ na nich nie trzeba wymuszać wypuszczania powietrza. Nawet wtedy kiedy maska nie jest na nas idealna, albo została uszkodzona podczas zdarzeń, nadciśnienie chroni nas przed dostaniem się dymu i innych szkodliwych gazów do wnętrza maski.
W zasadzie każdy strażak powinien mieć osobistą maskę ODO, jednak Polskie realia nie pozwalają na to. Zwykle w jednostkach jest tyle masek ile butli, najczęściej w jednostkach znajduję się 4-6 masek. Nie są one dezynfekowane w należyty sposób, ale przecież jesteśmy rodziną, nie boimy się zarazków. Z resztą jakimi bylibyśmy strażakami gdyby taka błahostka nas zatrzymywała.
Porównując wyposażenie naszych remiz i Niemieckich mogę z czystym stwierdzić że jesteśmy 100 lat za nimi. Na wyposażeniu większych Ochotniczych Straży Pożarnych u zachodnich sąsiadów jest więcej masek niż strażaków, którzy mogą uczestniczyć w pożarach. Posiadają specjalne maszyny, które ja lubię nazywać ‘lodówkami’ oraz płyny do dezynfekcji.
Jednak, nie chodzi o to, by wszystko było czyste i piękne. Dzięki sprzętowi jaki posiadamy mamy pomagać i wierzę, że żadne przeciwności nie są wstanie nas powstrzymać…
 

Dzięki I.W :)

//Malutki 


poniedziałek, 29 września 2014

Hełm Strażacki

(hełm Niemiecki po pożarze, w którym zginął strażak)


Hełm strażacki. Czym on właściwie jest? Na pewno nie jest ozdobą, nie jest też wcale super wygodny. Więc po co go nosimy? Otóż hełmy strażackie chronią naszą głowę przed wszelkimi urazami głowy, szyi i twarzy. Chroni nas przed temperaturą, oraz wszelkiego rodzaju pyłów i odprysków, np. ciętych materiałów. Hełmy składają się ze skorupy, przyłbicy, osłony karku oraz coraz częściej z okularów ochronnych. Skorupa stworzona jest ze specjalnego tworzywa, pokrytego lakierem, który odporny jest nawet na temperaturę 150*C. Na skorupie znajdują się również uchwyty do latarek oraz uchwyty do masek ODO. Osłona karku, jak sama nazwa wskazuje chroni nasz kark przed ciepłem. Przyłbica oraz okulary chronią nas przed odpryskami oraz ciepłem. Niezbędną rzeczą przy pożarach jest również kominiarka, która chroni nas nie tylko przed ciepłem, ale również izoluje nasz przełyk podczas wybuchów ognia itp. Niezależnie czy jest to hełm koloru czerwonego, białego, czy neonowego, wszystkie mają tę samą funkcję, chronią nas. Na Polskich hełmach można zauważyć różne naklejki, które przyklejają sobie strażacy, oraz pasy, które informują o pełnionej funkcji podczas zdarzeń. W Niemczech na wielu hełmach można zauważyć literę ‘A’, która informuje o tym, iż strażak przeszedł pomyślnie komorę dymową i może działać w aparacie Ochrony Dróg Oddechowych. U naszych zachodnich sąsiadów takie przeszkolenie organizowane jest rok rocznie.

//Malutki

Dzięki I.W :)